wtorek, 1 stycznia 2019

1 (a.1)



Styczniowe słońce powoli chyliło się ku zachodowi, gdy skończyliście ostatnie zajęcia. Większość osób z roku wydawała się być zmęczona tak samo, jak przed przerwą świąteczną. Ty jednak miałeś na twarzy lekki uśmiech, bo te kilka zajęć spędziłeś na rozmyślaniu, czy dołączyć do Koła Naukowego i wreszcie doszedłeś do wniosków, że więcej plusów będziesz mieć z członkostwa niż z wolnego czasu, którego i tak nie wykorzystujesz inaczej niż na graniu na kompie i chatowaniu z Michaelem. Mia kilkukrotnie powtarzała, że popołudniu miało mieć miejsce noworoczne spotkanie Koła i zapraszała na nie każdego, kogo spotkała na korytarzu. Wliczając w to jednego doktoranta, Josepha, którego pomyliła z drugoroczniakiem.

- Czyli jednak się zdecydowałeś? - dopytywał cię Michael, poprawiając swoją ciemną grzywkę.

- Tak - przytaknąłeś. - Ale nie myśl sobie, że mam zamiar poświęcić Kołu czas kosztem naszego wspólnego.

- Poważnie? - Michaelowi zaświeciły się oczy.

- Raczej! - zapewniłeś. - Tak czy siak, teraz muszę znaleźć salę, w której odbywa się to spotkanie. Trzymaj się, Michi.

Podreptałeś na pierwsze piętro, szukając Pokoju Koła. Jakby się zastanowić, nigdy nie zapuszczałeś się w to skrzydło budynku. Na ścianach wisiało kilka tablic korkowych, do których przypięte były plakaty i zdjęcia będące śladami aktywności Koła Naukowego. Wtem dochodząc do zakrętu korytarza, usłyszałeś kroki zza rogu. Ledwo dałeś radę uniknąć zderzenia z nadchodzącą osobą.

- O, przepraszam! - powiedział blondyn, na którego wpadłeś.

Zdezorientowany powiedziałeś to samo i po sekundzie zauważyłeś, że ten ktoś, to pan Paddinger.

- Dzień dobry - przywitałeś się.

- Dzień dobry - odparł. - Miałem z Tobą dzisiaj zajęcia, nie mylę się? - Jego oczy się lekko zmrużyły w skupieniu.


- Tak, tak - przytaknąłeś.

- A właśnie. - Doktorant pstryknął palcami. - Nie idziesz może na noworoczne spotkanie Koła? Mój szef zakładu jest ich opiekunem i poprosił mnie, żebym podrzucił im parę papierów, ale szczerze mówiąc, chyba się zgubiłem. - blondyn się zaśmiał. - Sześć lat na tym Wydziale to wciąż za mało.

- Właściwie, to idę - przytaknąłeś. - Pokój Koła powinien być w zasadzie zaraz tu obok, gdzie pan przechodził.

Zrobiłeś parę kroków omijając doktoranta i wskazałeś palcem na drzwi obok, na których był wielki napis "SKNWB". Pan Paddinger popatrzył z niedowierzaniem, po czym schował twarz w swojej dłoni.

- Dziękuję - powiedział i obdarzył cię dużym uśmiechem.

Potem bez słowa wszedł do sali i zanim zdążyłeś za nim wejść, już wychodził, co poskutkowało w waszym zderzeniu w progu drzwi.

- Przepraszam, znowu - powiedział doktorant zawstydzony nieco i szybko podreptał w stronę windy.

Poczułeś na policzkach swoiste ciepło, które starałeś się opanować, bo nie chciałeś, żeby którykolwiek z członków Koła widział Twoje rumieńce. Rozglądnąłeś się po sali. Na środku znajdowały się małe stoliki połączone w jeden długi, przy którym siedziało kilkunastu studentów z różnych lat. Przy jego końcu stała dumnie Mia, przewodnicząca Koła Naukowego i zawzięcie opowiadała coś o planach na Nowy Rok. Gdy zobaczyła ciebie, uśmiechnęła się i na ułamek sekundy zamilkła, ale po tym wróciła do swojego wątku. Gdy usiadłeś przy stole, paru członków Koła popatrzyło na ciebie i zlustrowało wzrokiem, jednak byłeś pewien, że to przez zupełne znudzenie tym, co mówiła Mia. Stwierdziłeś, że skoro już tam byłeś, to postarasz zrobić dobre wrażenie na innych i każdemu, kto patrzył na ciebie jak na nowy okaz w zoo, posyłałeś ciepły uśmiech.

Po trzydziestu minutach spotkanie było już skończone. Ustaliliście parę ważnych kwestii, między innymi dotyczących dofinansowań wyjazdów i nadchodzącego Festiwalu Nauki, który miał się odbyć na waszym Wydziale.

- Hejka, Ad! - krzyknęła Mia, gdy zobaczyła, że chcesz wyjść razem z resztą studentów.

- Ad? Co to za zdrobnienie? - zapytałeś zdezorientowany.

- Bardzo cieszę się, że jednak przyszedłeś! - mówiła na jednym tchu Mia. - Łap formularz dotyczący członkostwa. Na początku wejdziesz w okres próbny, ale to nie trwa długo i potem możesz już korzystać z pełnych profitów i w ogóle. - Mia popatrzyła na zegarek. - Ojej! Muszę już lecieć. Trzymaj się z Ad! - Dziewczyna cię przytuliła i wybiegła na korytarz.

Zostałeś sam w pomieszczeniu. Niepewnie zabrałeś klucz od Pokoju Koła leżący na biurku i postanowiłeś odnieść go do portierni.

*

Siarczysty mróz kłuł niemiłosiernie w policzki, a bezchmurne niebo, na którym wolno i nisko przetaczało się słońce, nic nie pomagało. Idąc na uczelnię owinąłeś się porządnie szalikiem i założyłeś najcieplejszą czapkę, jaką miałeś, dzięki czemu nie odczuwałeś zbytnio tego przeraźliwego chłodu. W głębi duszy się z niego wręcz cieszyłeś, bo taka pogoda jest idealna na łyżwy, a tak się składało, że byłeś umówiony tamtego dnia na wyjście na lodowisko z Michaelem. Co ciekawe, twój przyjaciel bardzo nalegał, żeby pójść jak najszybciej. Wydawało się, że zależało mu na tym wyjściu bardziej niż zazwyczaj. Zacząłeś się zastanawiać, czy może tak naprawdę nie potrzebował wyjścia z tobą gdziekolwiek samemu i zwyczajnie pogadać, ale jak się przekonałeś, nie zachowywał się tego dnia, jak ktoś z problemem, więc odetchnąłeś nieco z ulgą.

Na którymś okienku siedziałeś z Rebeką, która od niechcenia przeglądała media społecznościowe. Nagle się ożywiła.

- Już wiem, czego chcę! - oznajmiła w przestrzeń.

- O, proszę. - Zaśmiałeś się.

- Chcę się nauczyć jeździć na łyżwach. Najlepiej jak najszybciej! - Dziewczyna zagarnęła swoje włosy za ucho i popatrzyła na ciebie pełna nadziei. - Przecież ty umiesz jeździć!

- Zgadza się - przytaknąłeś. - A co, chcesz, żebym poświęcił ci swój cenny czas i pokazał co nieco na lodowisku?

Rebeka założyła ręce i podniosła jedną brew.

- Czy szanowny panicz ma jakieś obiekcje?

- Właściwie, to chętnie cię pouczę - przyznałeś.

- Fantastycznie - Rebeka się uśmiechnęła i położyła rękę na twoim ramieniu. - Masz dzisiaj czas? Możemy zacząć nasze "lekcje" - mówiła robiąc cudzysłów palcami - od zaraz.

Właściwie dobrze się składało. I tak szedłeś tego dnia na łyżwy, więc mógłbyś to połączyć. Dwie pieczenie na jednym ogniu, prawda?

Czy chcesz zaprosić Rebekę na łyżwy z Michaelem?

> Nie, wolę iść sam na sam z Michaelem









x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz