sobota, 29 grudnia 2018

Adam


- Adam - odparłeś, gdy sytuacja zaczęła się robić niezręczna. - Schmidt.
- A to ciekawe, bo jestem pewien, że cię wyczytałem, ale się nie odezwałeś - oznajmił doktorant. - W każdym razie, już zaznaczam, że jednak jesteś, ale proszę, nie śpij mi na prelekcji, okej? 
Prowadzący posłał w twoją stronę szeroki uśmiech, który bez zastanowienia odwzajemniłeś.
- Dobra, powinienem się przedstawić - stwierdził doktorant wstając zza biurka i poprawił okulary. - Nazywam się Andreas Paddinger, jak pewnie się domyślacie, pracuję w zakładzie chemii i poprowadzę z wami dzisiejsze oraz następne ćwiczenia. Całe szczęście, w przyszłym tygodniu będziemy mieli proste laboratoria. Dzisiaj musicie się trochę ze mną wynudzić na teorii.
Ty jakoś się nieszczególnie przejąłeś perspektywą nudzenia się z nim. Pan Paddinger od razu wydał ci się bardzo sympatyczny i wyluzowany. Do tego tłumaczył wszystko bardzo klarownie i był pełen życia. Te ćwiczenia zleciały ci zdecydowanie szybciej niż zazwyczaj.
- I tak oto dochodzimy do końca tej prezentacji - oznajmił prowadzący, widząc slajd z wielkim napisem "dziękuję za uwagę". - Także dziękuję za dzisiaj, widzimy się za tydzień, ale pod salą laboratoryjną, pamiętajcie! Acha, jakby co, zawsze możecie wpadać do mnie na konsultacje, tylko napiszcie tak z dzień lub dwa wcześniej.
Pan Paddinger zaczął zbierać swoje pomoce naukowe i wyłączył komputer. W tym czasie studenci zdążyli wyjść na korytarz. Dopiero wtedy miałeś szansę przywitać się ze swoimi przyjaciółmi.
- Hej, Adam! - z radością powiedział Michael, podając ci rękę.
Michael był troszkę niższym od ciebie szatynem o brązowych oczach. Pochodzi z Getyngi i też tutaj spędził w zasadzie całe życie. Był bardzo poczciwy i uśmiechnięty. Czasami denerwowała cię w nim jego niska samoocena, bo w twoich oczach był świetnym facetem, który jakby się postarał, mógłby zdobyć serce każdej dziewczyny. Jednak cały czas był sam i czasami zwierzał ci się ze swoich smutków. Znaliście się tylko od początku roku akademickiego, ale dogadujecie się fantastycznie i nie zamieniłbyś go na żadnego innego przyjaciela.
- Cześć, Michi, dobrze cię widzieć. - Odwzajemniłeś uścisk dłoni. - Święta spędziłeś w domu z mamą?
- Też z ciocią i wujkiem. Tak samo sylwestra - przytaknął Michael. - Wujek kupił świetną baterię fajerwerków. Robiły wrażenie.
- No, to super. - Uśmiechnąłeś się szeroko.
Wtem zauważyłeś najfajniejszą dziewczynę na roku, Rebekę. Jej ciemne blond włosy spływały po jej ramionach otaczając jej okrągłą twarz. Szczyciła się morskimi oczami i zawsze pasującą do nich bluzką lub sweterkiem. Była zawsze wyluzowana, wesoła oraz cyniczna i szczera do bólu. Nie było na roku nikogo, kto by jej nie lubił. Szczerze wątpiłeś, czy w ogóle byłoby to termodynamicznie możliwe.
- Hejka, Rebeka - przywitałeś się, robiąc sztuczny słodziutki głosik.
- Hejka - odparła i przytuliła się do Ciebie.
- No i co sądzicie o tych ćwiczeniach? - wtrąciła się Mia.
Była to niska dziewczyna w okularach. Jej żywiołowy zapał do nauki nieraz wypływał z niej bez jakiejkolwiek kontroli. Jej oczy świeciły intensywnym złotem, jak świeżo lane piwo. Jej usta były drobne, ale otwierały się tak często, że samym tym nadrabiały. Lubiłeś z nią spędzać czas, bo nigdy nie było między wami niezręcznej ciszy, a i często dowiadywałeś się od niej wielu ciekawostek. Niestety jej dużą wadą był całkowity brak taktu.
- Whatever. - Najwyższy chłopak ubrany w skórzaną kurtkę wzruszył ramionami. - Szczerze, mam do tego to samo, jak do każdych poprzednich ćwiczeń. Niby spoko, ale nie wiem, po co w ogóle się tego uczymy.
Wysoki szatyn o jasnych oczach miał na imię Halvor i był w połowie Norwegiem. Od początku studiów wydaje ci się, że nie wie, co robi na uczelni. Nie wiadomo tak naprawdę, czy podobało mu się cokolwiek, czego się tu uczyliście, ani czy widzi się w przyszłości jako biotechnologa. Ale mimo to, wszystkie kolokwia zaliczał bez problemu, choć nie na najwyższe oceny.
- Nie ciebie pytałam! - zarzuciła Mia, która spodziewała się zerowego entuzjazmu od Halvora. - Co ty sądzisz, Aga?
Agatha była cichą, szczupłą osóbką, która nie lubiła być w centrum uwagi. Jej blond włosy sięgały ledwo za uszy, a brązowe oczy wyrażały zazwyczaj nie więcej niż sen na jawie o byciu w zupełnie innym miejscu. Z całej ekipy jej było najtrudniej zdawać wszystkie przedmioty, bo skończyła słabe liceum na prowincji. Była inteligentna, ale bardzo jej brakowało solidnych podstaw.
- Ja sama nie wiem - odpowiedziała, spuszczając wzrok w dół. - Muszę więcej poczytać, bo nie jestem nawet pewna, czy zrozumiałam, o czym mówił do nas ten prowadzący.
- Mi się bardzo podobało, jak nam pokazywał te wszystkie struktury przestrzenne! Świetna sprawa! - nagle wyskoczyła Mia, jakby zupełnie ignorując koleżankę.
- Mi to się bardziej spodobał sam pan Paddinger - oświadczyła Rebeka znacząco puszczając do ciebie oczko.
Uśmiechnąłeś się, bo w rzeczy samej, pan Paddinger był niczego sobie. Lekko zarumieniłeś się, gdy zobaczyłeś, że Michael powstrzymywał się od śmiechu. Oczywistym było, że zauważył, jak się gapiłeś na prowadzącego.
- Nie wiem, zwykły był - Mia wzruszyła ramionami. - Magister, jak magister.
Rebeka przewróciła oczami.
- A właśnie! - Mia znowu wybuchła. - Adam, miałeś się zastanowić, czy nie chcesz się przyłączył do mojego Koła Naukowego! Podjąłeś jakąś decyzję?
- Wiesz, jakoś nie miałem do tego głowy przez Święta - przyznałeś. - Ale fajnie by było. Chyba.
- Oczywiście, że fajnie! - zapewniła Mia. - Co chwilę są jakieś dofinansowania na fajne szkolenia, seminaria, organizujemy dużo eventów! Zresztą za dwa tygodnie będzie jeden, zdążyłbyś się zaangażować!
- Przecież w tych eventach można brać udział, nie będąc w Kole Naukowym. Ja taki mam zamiar - oznajmiła Rebeka.
- Jeju, to kompletnie nie dla mnie - zaśmiała się nerwowo Agatha.
- Dlaczego? - Mia się zdziwiła, zupełnie nie zdając sobie sprawy z kłopotów w nauce Agathy. - Przecież to świetna sprawa! Już nie mówiąc, że będąc członkiem Koła Naukowego łatwiej jest się dostać na wolontariat do któregoś z naukowców na naszym wydziale!
- No, już, spokojnie, Mia, bo ci żyłka pęknie - zażartował Halvor i bez słowa wyszedł zapalić.
- Słucham? - Mia się zagotowała.
- Później może wrócimy do tematu, dobrze? - zaproponowałeś. - Chciałem jeszcze teraz sobie przypomnieć, co było ostatnio na wykładzie z biologii.
- Dobra myśl! Chodź, Aga, usiądźmy sobie w głównym holu! - rozkazała niemal Mia, ciągnąc koleżankę ze sobą.
Zostaliście przed seminarką w trójkę. Spojrzałeś na Michaela, który jakby tęsknym wzrokiem patrzył na odchodzące dziewczyny.
- A ty co sądzisz o pomyśle dołączenia do Koła? - zapytałeś przyjaciela.
- Myślę, że starczają mi na razie obowiązki w domu i nauka, którą mam. Ale ty, jak chcesz, to się zapisz. No wiesz, cokolwiek nie postanowisz, to ja cię popieram, nawet jeśli będziesz mieć dla mnie mniej czasu - powiedział pewnym głosem.
- Och, jakiż ty jesteś uroczy, Michi - powiedziała Rebeka kładąc swoją dłoń na jego policzku. - Aż zazdroszczę Adamowi takiego przyjaciela.
Cała trójka się zaśmiała.
- Kurczę, sam nie wiem, co zrobić. Pomyślę jeszcze o tym później - postanowiłeś.
Faktycznie stanąłeś przed dużym wyborem.
Czy chcesz dołączyć do Koła Naukowego?
> Nie, wolę się skupić na innych rzeczach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz