czwartek, 27 czerwca 2019

5 (a.1.1.1.2.1)

- No, dobra - odparłeś.
Andreas się uśmiechnął.
- Tylko muszę zabrać swoją kurtkę. Spotkamy się przed wejściem wydziału? - zaproponowałeś.
- Znaczy, nie ma takiej potrzeby, pójdę z Tobą. - Andreas posłał ci ciepły uśmiech, po czym zabrał z oparcia swojego krzesła ciemnozielony płaszcz.
Doktorant nie zostawił ci raczej wyboru, więc tylko niemo przytaknąłeś i na równi zeszliście po schodach do szatni. Chwilę później staliście już na dworze. Blondyn zmagał się nieco z wiatrem, który mu gasił płomień zapalniczki. Gdy już dał radę, zaciągnął się dość mocno i wypuścił długi strumień dymu przez usta. Jednocześnie twoje nozdrza chciały popełnić sepuku, bo szczerze nienawidziłeś tego zapachu, a twoje oczy nie mogły się napatrzeć na jego usta. Nie przestawałeś wyobrażać sobie, co jeszcze by były w stanie dmuchnąć. 
- O czym myślisz? - zapytał Andreas poprawiając swoje okulary.
- O... o niczym - odparłeś szybko i chwyciłeś się za łokieć, dodając sobie otuchy i starając się nie pokazać rumieńca.
Blondyn chwilę popatrzył na swojego papierosa, a potem na ciebie.
- Ale faux pas z mojej strony - rzekł zakłopotany. - Może też chcesz?
Popatrzyłeś zaskoczony na wyciągniętą w twoim kierunku paczkę.
- Nie, dzięki, nie palę - oświadczyłeś stanowczo.
- Och - doktorant się zmieszał. - Myślałem, że skoro zgodziłeś się iść to... Zresztą nieważne. - Blondyn zaciągnął się ostatni raz i przytknął nawet w połowie niewykorzystanego peta do daszka nad koszem na śmieci. - W zasadzie, to rzucam. - A po chwili dodał - Wracamy na górę?
Przytaknąłeś, chrząknąwszy. 
Tym razem, doktorant pojechał szybciej na piętro windą, bo chciał jeszcze o coś zapytać profesora. Ty skierowałeś się zostawić kurtkę. Przed szatnią spotkałeś Michaela, trzymającego jakąś teczkę z dokumentami. Wyglądał na zdziwionego i zawiedzionego zarazem.
- Naprawdę? - zapytał z pretensją w tonie.
- O co ci chodzi? 
- Śmierdzisz fajkami - powiedział z wyraźnym obrzydzeniem Michael.
- Czemu cię tak to drażni? - odparłeś, ściągając czapkę z głowy.
- Nie wiem... zmieniłeś się - rzekł szatyn i mocniej przycisnął do swojego ciała teczkę. 
- Przesadzasz - burknąłeś i odwiesiłeś kurtkę na haczyk.
Brązowooki stał tak ze zmarszczonymi brwiami.
- Stary Adam był moim najlepszym przyjacielem, który miał zasady. Przecież nigdy byś nie sięgnął po papierosy! Do tego mam wrażenie, że ja sam przestałem cię obchodzić - na jednym tchu wyrzucił Michael.
- O czym ty do cholery mówisz? Nie paliłem, tylko stałem obok, a zresztą czemu uważasz, że mnie nie obchodzisz? To głupota.
- Rezygnuję ze studiów - oznajmił.
Zatkało cię.
- Jak to? - szepnąłeś.
- Idę pracować na pełen etat. Zresztą ostatnio mi nie szło w nauce, ale tego też nie wiesz, bo przestałeś ze mną rozmawiać. Nie wiesz też o... Zresztą, nieważne! 
Michael po prostu obrócił się w stronę drzwi i wyszedł, a ty stałeś jak wryty. Kompletnie nie rozumiałeś, co się stało, ale czułeś się z tym bardzo źle. Oczywiście spróbowałeś zatrzymać przyjaciela, ale on cię zignorował i poszedł zapewne do domu. Założyłeś ręce i skierowałeś się w stronę schodów, żeby wrócić do labu Zakładu Chemii.
*
Kilka dni później przyzwyczaiłeś się do faktu, że  twój najlepszy przyjaciel cię ignorował. Przyjąłeś założenie, że jak się uspokoi, to sam się odezwie, dlatego też przestałeś do niego pisać. Zresztą zaczął się trudny okres, zaraz egzaminy, w tym z chemii, na którym ci z bardzo oczywistych względów zależało. Jak się najlepiej do niego przygotować? Przerobiłeś już mnóstwo zadań, więc może jakieś ostatnie podsumowanie i zestawienie wiadomości? Może nie jest złym pomysłem, żeby ktoś ci pomógł.

Jak chcesz się lepiej przygotować do egzaminu z chemii?
> Lepiej posiedzieć nad tym samemu i dobrze się wyspać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz